czekladowy creme brulee, happy chocolate day

Chocolate creme brulee

Wiecie, że dziś obchodzi się  światowy dzień czekolady? 12 kwietnia czekolada ma swój dzień. Słodkościom nigdy dość, ja jestem jak najbardziej za.
Pamiętacie jak na facebooku pisałam, że padła mi karta z aparatu? Te zdjęcia zgrałam dosłownie 5 minut przed moją aparatową katastrofą. Ciasto cytrynowe nie doczekało się kuchennej sesji, ale to nie znaczy, że nie upiekę go i jeszcze kolejny raz :) Dziś, creme (prawie) brulee, bo moja kuchnia nie wie co znaczy palnik gazowy. Chociaż w przepisie, z którego korzystałam o żadnym palniku mowy nie było. Testowałam książkę "Czekolada" Carly Bardi, to był pierwszy przepis, ale i raczej nie ostatni, który pomaga mi w kulinarnych zmaganiach. Nie mogę dopuścić, żeby czekolady u mnie zabrakło, dlatego dzisiaj pojawia się na blogu w postaci francuskiego deseru.

Ps. Czy w ogóle czyta ktoś moje notki? Bo nie wiem czy mam pisać coś więcej, czy tylko tak sobie pobazgrolić? :D




Składniki na jedną porcję: 

100ml śmietany 30%
1 żółtko
20g gorzkiej czekolady, drobno pokrojonej
3 łyżeczki cukru



Przygotowanie:

Rozgrzewamy piekarnik do 150 stopni. Do rondelka z grubym dnem wlewamy śmietanę, następnie dodajemy czekoladę. Podgrzewamy i mieszamy na średnim ogniu aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy na bok. 

W małej miseczce ucieramy żółtko z dwiema łyżeczkami cukru aż do uzyskania jednolitego kremu. 
Stopniowo do masy jajecznej dolewamy śmietanę z czekoladą. Po trochu, mniejszymi porcjami. Dokładnie mieszamy po każdym "dolaniu". 

Wylewamy masę do kokilki, u mnie była to forma na tartaletkę, i umieszczamy ją w większym naczyniu, które uzupełniamy wodą do około połowy wysokości formy. Tak jak sernik pieczemy w kąpieli wodnej. 

Pieczemy przez 50 minut, do stężenia kremu. Wyjmujemy z piekarnika, oraz z naczynia z wodą. Zostawiamy na kuchennym blacie do ostygnięcia na godzinę. Następnie przykrywamy folią i schładzamy w lodówce przez conajmniej 8 godzin. Ja zostawiłam na noc. Przed podaniem rozgrzewamy gilla, posypujemy porcję pozostałym cukrem. Stawiamy kokilki pod rozgrzanym rusztem w odległości około 8cm od niego, podgrzewamy przez 1-2 minuty, aż cukier na wierzchu się skarmelizuje i zacznie się pienić. Studzimy chwilkę i podajemy.

U mnie cukier się raczej nie do końca skarmelizował, ale wcale mi to nie przeszkadzało, skorupka miała być i była :)

Coś ode mnie: do deseru można dodać odrobinę kawy!



English:
ingredients:
100ml heavy cream
1 yolk
20g dark chocolate, chopped
3 teaspoons sugar

preparation:
Preheat oven to 150 degrees. In a heavy saucepan combine cream and chocolate over medium heat. Whisk the yolks an 2 teaspoons sugar in a medium bowl until well blended. Gradually add the cream mixture and stir gently. Pour into one ramekin. Place the form into a bigger roasting tray or simply a bigger than the ramekin fom and pour in enough hot water to come halfway up its outside. Bake for 50 minutes in the preheated oven, until custard is just set. Remove the ramekins from the water and let it cool to room temperature for about an hour. Chill ramekins in refrigerator 8 hours or overnight. Before serving, sprinkle 1 teaspoon sugar. Place the creme brulee under a very hot grill (about 8cm far). Heat for 1-2 minutes. Allow to cool.


17 komentarzy:

  1. Ja nawet tego czekoladowego jeszcze nie jadłam! Chcesz się podzielić? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to też był mój pierwszy raz z creme brulee :D

      Usuń
  2. Jaki pyszny! Oszalałam jak go zobaczyłam. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG, ale bym zjadła takie cudo <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio byłam tak zajęta, ze wypadło mi z głowy ze dziś dzień czekolady...Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby go przenieś i innego dnia zrobić Twój deser ;)... oczywiście jak skończę dietę i kupie w końcu odpowiednie kokilki ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mniam..slinka cieknie..dzieki za udzial w akcji..

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiemy, wiemy i się bardzo cieszymy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja o Dniu Czekolady, wstyd się przyznać, po prostu zapomniałam... Może za rok uda mi się pamiętać ;) Creme brulee wyszedł Ci wspaniały :)
    Ja czytam. Jakby co ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ogladanie takich rarytasów w pracy o chrupkim pieczywie będąc, boli. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie dostarczę w postaci cateringu :)

      Usuń
  9. Wygląda super i pewnie jeszcze lepiej smakuje!
    Pozdrawiam, również z Gdyni :)

    OdpowiedzUsuń

Truskawki się cieszą na każdy miły komentarz :)