Momofuku Crack Pie, tarta o smaku butterscotch


Też macie problem z fotografowaniem tart? Mały płaski placek, mocno się kruszy, trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby coś z tego wyszło. Do tej pory  tylko 2 tarty znalazły się na blogu. Pewnie dlatego tak długo zwlekałam z upieczeniem Crack Pie. Kiedy tylko temperatura na dworze nieco się ochłodziła, wpadłam do kuchni i przypomniałam sobie o tym przepisie. Momofuku- moje niedawne odkrycie- znów zaskakuje. Dajecie wiarę, że w Nowym Jorku za identyczne ciasto zapłacicie 44 dolary? 

Spód wykonany jest z samodzielnie upieczonego jednego wielkiego ciastka, które potem kruszymy. A całe ciasto jest w smaku dość popularnym u Amerykanów. "Butterscotch", czyli połączenie brązowego cukru i maślanego smaku z dodatkiem słodkiej śmietanki. Coś jakby toffi. Do tego owsiany spód. 
Taka tarta, niby nic, ale po spróbowaniu nie można przestać i konsumpcja nie kończy się na jednym kawałku ;) Ja na pewno wrócę do tego przepisu nie raz.




 Składniki na formę 22cm, ja piekłam w 26cm formie.

Ciasteczkowa masa do spodu:
85g masła w temperaturze pokojowej (użyj dobrego masła!)
50g brązowego cukru
30g białego cukru
1 jajko
3/4 kubka + 2 łyżki płatków owsianych górskich (użyłam błyskawicznych)
1/2 kubka mąki pszennej
1/8 łyżeczki proszku do pieczenia
1/8 łyżeczki sody
1/4 łyżeczki soli

spód tarty:
ciasteczkowa masa
40g masła (dałam więcej)
20g brązowego cukru

wypełnienie tarty:
170g białego cukru
100g brązowego cukru
1 łyżka mleka w proszku, pełnego
1/4 łyżeczki soli
115g masła, rozpuszczonego i ostudzonego
100ml śmietany kremówki
4 żółtka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii




Przygotowanie:

Przygotowujemy formę - 33x22cm, wykładamy papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Masło ucieramy z cukrami. Dodajemy jajko, miksujemy do połączenia. Następnie dodajemy pozostałe składniki (sodę, proszek do pieczenia, sól, mąkę, płatki owsiane). Ucieramy, aż uzyskamy jednolitą masę. Formę wykładamy ciastem, mocno dociskając. Pieczemy do uzyskania złotego koloru przez 18 minut. (Piekłam 22). Ciasteczkową masę wyjmujemy z piekarnika i zostawiamy do ostygnięcia na godzinę. W tym czasie powinno stwardnieć.

Ciasteczkową masę dokładnie kruszymy, dodajemy masło i cukier, ucieramy aż masa będzie lepka i będzie można wyłożyć nią spód tarty. Masę mocno dociskamy do brzegów formy.

Wypełnienie: Cukry mieszamy z mlekiem w proszku i solą. Dodajemy masło i miksujemy do połączenia. Dodajemy śmietankę, żółtka, ekstrakt z wanilii i znów ucieramy. Masę wylewamy na spód tarty i pieczemy w 180 stopniach na najniższej półce przez 30 minut. Nadzienie może "bąblować", ale nie ma w tym nic złego. Po pół godziny zmniejszamy temperaturę do 160 stopni. Pieczemy aż wierzch będzie brązowawy na wierzchu i wypełnienie nie będzie się trząść po delikatnym dotknięciu. Około 20 minut, mi zajęło to 10, bo nadzienie było płytsze. Tartę zostawiamy do całkowitego wystygnięcia, najlepiej na noc.


14 komentarzy:

  1. Och, bez wątpienia chciałabym jej spróbować :) Patrząc po samych składnikach, musi przypominać bardzo maślane ciasteczko.

    A swoją drogą, jakiego obiektywu używasz do robienia zdjęć? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest mocno maślana i jednocześnie jakby karmelowa :) A co do obiektywu, używam zwykłego, dołączonego w zestawie do lustrzanki, Sony DT 18-55mm f/3.5-5.6 SAM (takie dane wyczytałam na opakowaniu po aparacie :D)

      Usuń
    2. O rany, to mi narobiłaś apetytu! Wpadłabym do Ciebie na kawałek tej tarty :D

      Robisz bardzo ładne zdjęcia :)

      Usuń
    3. rozeszła się w okamgnieniu i już nie ma po niej śladu, ale jak upiekę kolejną - zapraszam! :D

      Usuń
  2. Super wygląd i pewnie tak też smakuje. Z chęcią ją zrobię w wolnej chwili i dam znać jak wyszła :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi kosmicznie! Zapisuję do wypróbowania :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile już słyszałam o tym sławetnym Momofuku! Też muszę wreszcie coś stamtąd przygotować!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mmmm wygląda super smacznie, aż jestem ciekawa jak smakuje ta pyszność :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zakochana w tej nazwie, dziecięca i japońska zarazem ;) Natomiast tarta w 100% odpowiada moim ulubionym smakom, podskórnie czuję, że MUSZĘ ją zrobić. Pasowałaby do herbaty z mlekiem, w chłodny wieczór - czyli jeszcze nie teraz. Soon ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcia wyszły super, ale fakt, przyznaję, trzeba się trochę namęczyć, żeby coś z nich wyszło, w przypadku fotografowania tart.

    Kradnę kawałeczek i uciekam :)

    Ściskam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  8. zaciekawiłaś mnie bardzo tą tartą, pierwszy raz się z nią spotykam, a jestem wielką miłośniczką tart wszelkiego rodzaju :) POzdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! Ale to musi być smaczne. Zdjęcia również zachęcają!

    OdpowiedzUsuń

Truskawki się cieszą na każdy miły komentarz :)