Karpatka z pysznym kremem i jej przygoda



Wiecie co za 30 sekund stało się z tym ciastem? Dramatyczna chwila, powinnam budować napięcie. Nie, to nie ten moment, w którym głaskałam się po brzuchu z przejedzenia po tak bardzo pysznym budyniowym kremie. 5 zdjęć i drewniana sklejka wielkości porównywalnej z blatem biurka ląduje na karpatce. Finał był taki, że budyń rozleciał się na wszystkie strony świata, a pozostała reszta... została zwinnie posklejana na  "że niby nigdy nic". Ostatecznie smak pozostałości (:D) zrewanżował tragiczne chwile rozpaczy, a następnym razem może być już tylko lepiej!



Składniki:

ciasto ptysiowe:
100ml wody
30g masła
60g mąki
2 jajka
szczypta proszku do pieczenia





krem budyniowy:
litr mleka
8 żółtek
100g mąki pszennej
100g cukru
ekstrakt z wanilii




Przygotowanie:

Na krem:Mleko doprowadzamy do wrzenia. Cukier ucieramy razem z żółtkami przez około 5 minut, aż masa będzie jasnożółta i powiększy swoją objętość. Dodajemy mąkę i dalej miksujemy, dodajemy ekstrakt z wanilii. Kiedy masa będzie jednolita dodajemy ją do ciepłego mleka (ale nie wrzącego!) i szybko mieszamy, aby nie powstały grudki. Gotujemy do zgęstnienia kremu. Zdejmujemy z palnika, szczelnie przykrywamy folią, aby nie zrobił się "kożuszek" i zostawiamy do wystygnięcia.

Ciasto: Wodę i masło umieszczamy w rondelku. Podgrzewamy do rozpuszczenia się masła i zagotowania płynu. Dodajemy przesianą mąkę i szybko mieszamy. Zostawiamy masę do przestygnięcia na około 5 minut, masa powinna być ciepła, nie gorąca. Wtedy dodajemy po jednym jajku, dokładnie mieszając po każdym jednym. Zostawiamy do całkowitego wystygnięcia, dopiero wtedy dodajemy proszek do pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do 210 stopni. Spód formy (22cm) wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem. Ciasto ptysiowe wylewamy do formy. Pieczemy przez 30-40 minut. Po dotknięciu ciasto powinno być sztywne, nie zapadać się.*

*Przy moim podejściu pierwszym po 20 minutach ciasto wyglądało na gotowe, jednak było na tyle miękkie, że opadło tuż po wyjęciu z piekarnika. Warto przytrzymać je dłużej.


8 komentarzy:

  1. Wyobraziłam sobie ten dramat... to musiało być okropne, nie tylko karpatki! Ten budyń rozlatujący się na wszystkie strony...

    No dobra, jednak trochę śmiesznie to musiało wyglądać:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Karpatka wygląda pysznie, więc zjadłabym ją też w tej wersji "jak gdyby nigdy nic"; D

    OdpowiedzUsuń
  3. Najs, w sumie nie myślałam, że karpatkę można zrobić domowy siłami bez jakiś super extra umiejętności. Bardzo ładnie wygląda i szkoda finału!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka pięęękna. :) Nigdy nie porywałam się na zrobienie domowej karpatki (nawiasem mówiąc, w mej opinii jednego z najlepszych deserów), ale to przede mną!

    OdpowiedzUsuń
  5. A można upiec w prostokątnej blaszce? Jakie wtedy wymiary blachy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można :) Wymiary? Każda blaszka jest inna, ale wylana masa ma mieć wysokość około centymetra, jeśli będzie jej za dużo - zrobi się "kapeć" od spodu

      Usuń
  6. I to jezcze dało się zjeść? I dobre było? Nieźle.. :d

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie, dramatyczne przeżycie... Na szczęście wszystko dobrze się skończyło :)

    OdpowiedzUsuń

Truskawki się cieszą na każdy miły komentarz :)