Nie samymi słodyczami człowiek żyje. Jesienne menu restauracji Cynamon.





Jednego z pochmurnych już dni, owinięta kocem, z kubkiem gorącej herbaty, obowiązkowo doprawionej cynamonem zanurzona w myślach... Z jesiennych myśli wybudził mnie wtedy sygnał poczty mailowej. 
Dostałam wiadomość, a raczej zaproszenie do gdyńskiej restauracji Cynamon. Nowe jesienne menu przedpremierowo miało trafić pod surową ocenę kilku trójmiejskich blogerek. Ani chwilę się nie wahałam, od razu wiedziałam, że będzie pysznie!


Prawda, że już samo słowo "cynamon" kojarzy się z pozytywnymi emocjami? Przywitane zostałyśmy cudownym musem z buraków z dodatkiem pomarańczy i podanym z grzanką z serem kozim, który tylko pobudził nasze kubki smakowe, które wołały o więcej! Uwielbiam buraki, a w takiej formie mogłabym je jeść codziennie. Chwilę później miałyśmy okazję skosztować łososia gravelax z piklowaną dynią, musem z awokado i suszonymi oliwkami. Pierwszy raz próbowałam łososia w takiej postaci, ale to nie był mój jedyny "pierwszy raz" tego dnia :) Chwila moment, a ku naszym oczom ukazały się policzki wieprzowe confit dosłownie rozpływające się w ustach! Podawany był z puree z karmelizowanej cebuli, miodowo-rozmarynowymi jabłkami oraz jabłkowym sosem.


Ale to dopiero początek! Kolejnym daniem była pierś z kaczki serwowana z puree z pistacji, koprem włoskim i sosem pomarańczowym. Brzmi pysznie prawda? No i właśnie takie było. Bardzo fajne i oryginalne połączenie smaków. Oprócz łososia na stole gościła jeszcze jedna ryba - pstrąg z karmelizowanym porem na maśle palonym. Smakowało!



Wegetarianie wcale nie byli pominięci. Ja wybrałam menu mięsne, dlatego moją opinię mogę jedynie opierać na wrażeniach wizualnych i zdaniu nie-mięsożerców. Ravioli z dynią i szałwią podawane ze szpinakiem oraz falafele z ciecierzycy podawane z bakłażanowym chutney'em i mini sałatką podobno były obłędne :)


Za to sam koniec był baardzo słodki :) Takie zakończenia lubię najbardziej! Każda z nas mogła wybrać jedno z ciast. Zarówno wygląd jak i szeroki wybór sprawił, że stałam przy witrynie... baardzo długo. Wiele ciast miało swoją opowieść, tak jak sernik francuski czy tort Angel. Ten akurat, zrobiony był z... 2,5 kilogramów czekolady (!). Ale odrobinę tajemnicy trzeba zachować - po opowieści przyjdźcie na miejsce :)


Atmosfera lokalu sprawia, że chce się tutaj wrócić na kolejną przygodę kulinarną. Oryginalne, urocze wnętrze na pewno odwiedzę jeszcze nie raz. Takie jesienne menu jest ciekawą, kulinarną przygodą, a wszystko serwowane jest na najwyższym poziomie. No i pięknie podane. Oczami też jemy :) Autorem menu jest Łukasz Adamiak - szef kuchni Cynamonu. Nowe jesienne menu znajdziecie już od jutra. Wszystkich z Trójmiasta szczerze zapraszam, a osoby z innej części Polski mają dodatkowy powód do wycieczki nad morze :)

A czy już wiesz jak trafić do Cynamonu?

 "Cynamon"


ul.Świętojańska 49

81-391 Gdynia


Kończąc przepyszny dzień w Cynamonie podzielę się jeszcze kilkoma ujęciami "zza kulis" :D





8 komentarzy:

  1. Ja dla samego ciacha bym przyszła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla samego ciasta też można, ale polecam też resztę :)

      Usuń
  2. wow, wszystko prezentuje się niezwykle apetycznie!
    szkoda, że do Gdyni tak daleko...
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale magiczne zdjęcia... aż żal, że nie mieszkam w Trójmieście. Restauracja jest taka ładna, elegancka, uwielbiam takie miejsca:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nawa mówi mi, że pokochałabym to miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już samo słowo "Cynamon" skusiłoby mnie do wejścia do środka; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Potrawy na zdjęciach wyglądają jakby były sztuczne, co proszę uznać za komplement ;]]

    szymonkloc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Pyszna i bardzo pozytywna nazwa restauracji. Już zdobyła moje serce, szkoda tylko, że do Gdyni mam tak daleko :)
    Zdjęcia przesmaczne!

    OdpowiedzUsuń

Truskawki się cieszą na każdy miły komentarz :)